Kolejny tydzień rozpoczęty.

Kolejny dzień za nami.

Poniedziałek.

Gonitwa.

Budzik bezlitośnie budzi.

Ciężka pobudka.

Chyba łapie migrena.

Szybka organizacja ciucha.

Ekspresowy prysznic.

Budzenie dziecka.

Sprawdzenie, czy On już wstał.

Śniadanie.

Woda z cytryną.

Płatki? Nie, dzisiaj Dziecko życzenie ma na kakao. OK.

Jeszcze bułeczka maślana.

Telefon. Kurier. Pyta czy mam kasę na paczkę. Yyy.

Panie przyjedź jutro.

Szybka owsianka. Znów na wodzie.

Bez borówek.

Sh**.

Zapomniałam kupić.

Lecimy.

Zimno w aucie.

Śpiewamy z Dusią JLo- dobrze, ze nikt mnie nie słyszy 😀

Dzwonimy do Babci.

Słońce wychodzi!

Będzie dobrze.

Łeb odpuści.

Nie wezmę tablety. Oj nie.

Przedszkole.

Spóźnione. Znów.

Jeszcze poprawka fryzury.

Czapka to dzisiaj nasz wróg.

Wygrywamy!

Mamy kitę!

Buziol.

Lecę dalej.

Market. Jakaś buła – inaczej On nic nie zje. Borówki! są! Warzywa też.

Pędzę niczym Cruella DeVille.

Wyniki. Odbierz jeszcze wyniki badań przypominam sobie po drodze.

Obwodnica miasta.

Zielona fala.

Jest pięknie!

Zajeżdżam na swoją wioskę.

Szybkie rozpakowanie siatek.

Drugie śniadanie.

Że co? Już 11?!

F***

Zapadam w fotel w pracy.

Zadyszka.

Maile, nieodebrane połączenia.

Kolejno jadę z tematami.

Z lekka czuję presję czasu.

Dam radę.

Wszystko będzie po mojemu.

Nie ma innej opcji.

Telefony.

Znów telefony.

Zrobione! Hej! Przecież nigdy nie jest! W swojej firmie nigdy nie ma końca. Koniec trzeba sobie umieć wyznaczyć. U mnie to godziny pracy przedszkola 😀

Znów jadę. Głodna. Kurde. Pora karmienia.

Mam! Pomidorki koktajlowe.

Doktor Dorota mnie prześwięci na kontroli 🙂

Jestem!

Obiecałam być wcześniej.

Dostaję rysunek – biały kruk jak nic! 😉

Wracamy.

Dziecko całe w pączku – co ja też miałam za pomysł 🙂

Jeszcze jadę Jego autem  – wiesz co to znaczy 😉

Dobra.

Śpiewamy dalej.

Jest! Domek! Nasz ukochany!

Łazienki dalej nie mam. Blat jest więc i postęp nastąpił 🙂

-Mamoooo, bawimy się?

– No jasne. Tylko zrobię sobie herbaty, wstawię pranie, opróżnię zmywarkę i odpisze na kilka maili.

Stopami chyba 😉

Dzieje się.

Poczta u nas w domu, puzzle, grzybobranie, wycinanki.

Dzwonimy do Babci drugiej.

Ma urodziny.

Sto lat odśpiewane.

Kolacja.

Dziecko moje ciągle głodne.

Niech je. Póki może 😉

Pora spać.

Dzisiaj Taty kolej czytania.

Czyta jednak Mama 😉

Tata dyskutuje się z silikonem w łazience 🙂

Nawet mu to nieźle idzie.

Zasnęła.

OK.

Sieciówka przysłała maila, że dają 70% zniżki.

Wchodzę.

Resztki. Nic dla mnie już nie ma a przecież rozmiar mniejszy.

Los tak chciał.

Cyber Monday się u mnie dopiero zaczyna.

Siadam do cyber przestrzeni i piszę.

Może nawet doczytam rozdział ksiązki czy dokończę gazetę sprzed wieków? 😉

Teraz mogę chociaż On pyta:

Oglądamy jakiś film..?

 

🙂