Jak często zamierzasz coś zrobić, a ostatecznie tego nie robisz?

Ile razy w ciągu dnia planujesz coś na wieczór lub kolejny dzień, a ostatecznie tego nie realizujesz?

Jak długo jeszcze będziesz odwlekać wszystko w czasie?

Wcale nie mówię o wielkich celach czy marzeniach. Po prostu o wszystkim tym co ma Tobie sprawiać przyjemność każdego dnia i działać na Ciebie motywująco i pobudzająco.

Wiele razy w swoim życiu – np. w ciągu niełatwego dnia pracy – starałam się go sobie nieco osłodzić myślami, o tym co zrobię jak wymopuję już podłogę w kawiarni, kiedy skończę raport jakości towaru opuszczającego magazyn czy wyloguje się z systemu bankowego, by odłączyć mózg i pójść pożyć swoim życiem.

Każdy przecież z nas chce żyć szczęśliwie i w zgodzie ze swoimi oczekiwaniami.

Ja też. Ty zapewne też.

Dlaczego więc mamy czasami wrażenie, że stoimy w miejscu albo, co gorsza, cofamy się?

Dni są do siebie podobne, z czasem mdłe i średnio inspirujące z ogromną listą życzeń.

Miałam właśnie tak. Listy rzeczy do zrobienia, do zrealizowania. Pieczołowicie spisane. Wszystko chciałam rozegrać najlepiej w jedną dobę, by „mieć spokój” jutro. Jeszcze to tego być idealna w każdej roli jaką w swoim Życiu pełnię i mieć czas dla siebie bo jest to ważne.

Powiem Ci, że jest to jedna wielka udręka.

NIE DA SIĘ!

Podobnie jak nie da się NIE spać by ze wszystkim zdążyć.

Nie da się NIE jeść by zaoszczędzić na czasie i mieć go więcej na inne rzeczy.

Musisz spać, musisz jeść i musisz też żyć.

Przecież nie popracujesz na zapas, nie ugotujesz dla swojej Rodziny na miesiąc, a idealnie posprzątany dom czy mieszkanie i tak nie pozostanie w tym stanie przez następne pół roku.

 

Początek roku jest dobrym momentem, żeby, zanim się na dobre rozkręcisz, na chwilę jeszcze się zatrzymać i pomyśleć. Zastanowić się nad tym dokąd zmierzasz i czy Twój cel jest zgodny z Twoimi oczekiwaniami.

Kiedy to zrozumiałam i odpuściłam, wszystko nagle zaczęło się samo układać. Dosłownie jakby każde zadanie znajdowało swoje miejsce a ja dostałam dodatkowy czas dla siebie w bonusie.

Pomyślałam, że przecież ja nie muszę! Ja mogę! Jeśli chcę.

Przestałam narzucać sobie więcej niż byłam w stanie dokonać.

Przestałam się sama ze sobą ścigać.

 

Uznałam, że przecież to pranie mogę zrobić jutro, skoro w danej chwili mam ochotę pobawić się dłużej z dzieckiem.

Chcesz zjeść lunch z mężem ? Skoro taka jest Twoja potrzeba to spotkanie w banku możesz przełożyć. W czasie, gdy usypiasz dziecko mąż przygotował kolację? Skoro tak się postarał J to ten film, który miałaś ochotę obejrzeć możesz obejrzeć jutro albo wspólnie.

 

Możesz wszystko. Tylko daj się czasem ponieść sobie samej. Nie blokuj się na siłę. Zawsze znajdzie się setka wymówek i słów przeciwko.

Zaczęłam korzystać z zasobów które mam, a uwierz mi, że i Ty masz ich sporo.

Ostatecznie zaczęłam być szczęśliwą kobietą, w tym miejscu w którym akurat wtedy byłam i z tym co wtedy miałam.

Pielęgnuję to i dzisiaj.

 

Na moim blogu nie ma regularności. Na „kurzej” stronie Facebook też nic nie jest zaplanowane z tygodniowym wyprzedzeniem.

Żyję w realnym świecie, intuicyjnie, w zgodzie ze swoimi potrzebami, w czasie rzeczywistym.

Robię wszystko z pełną świadomością siebie.

Nauczyłam się oszukiwać czas na własną korzyść.

Być obecną.

Nie robię niczego wbrew sobie. Wypracowałam własną formułę na znajdywanie czasu na wszystko, co jest mi potrzebne do mojego szczęścia.

Idę za ciosem.

Ty też możesz i co więcej – potrafisz 🙂

Nie odkładaj siebie więcej na półkę.

Możesz żyć, czuć, że żyjesz i mieć czas dla siebie.

Tu i teraz.

Dokładnie gdzie teraz jesteś.

Nawet w tym zwariowanie szybkim, ale przyznasz, cudownym świecie 🙂

Doba ma owszem dwadzieścia cztery godziny, ale tydzień ma przecież siedem dni a rok ma ich trzysta sześćdziesiąt pięć, czasami sześć 😉

 

Żeby czuć, że żyjesz dobrze by było w swoim Życiu też być :).