Życzliwość za chamstwo, czyli jak Cię widzą tak Cię piszą

Do tego wpisu ‚zainspirował’ mnie pewien pan zajmujący stanowisko kasjera w jednym z większych supermarketów.

Co roku przygotowujemy w naszej firmie świąteczne paczki dla naszych kontrahentów.

Taki miły gest na koniec roku w podzięce za dobrą współpracę.

Lubię ten czas 🙂

Umówiłam się z koleżanką z Firmy rano, żeby uniknąć tłumów.

Wpadamy do sklepu.

Mamy gotową listę więc ładowanie do dwóch 😉 wózków idzie sprawnie.

Kiedy mamy już wszystko udajemy się do kasy i…

…trafiamy na pana, który pomimo wczesnej godziny bo na zegarze było kilka chwil po 10tej rano uznał, że dla nas będzie niemiły od samego dzień dobry (naszego) bo od niego nie usłyszałyśmy żadnej odpowiedzi 🙂

OK.

Może nie słyszał nas obu?

Trudno jest być miłym dla dwóch całkiem fajnych i uśmiechniętych kobiet 🙂

No nic.

Wyładowujemy na taśmie nasze zakupy.

Pan wygląda na niepocieszonego ilością towarów 😀

Szkoda, bo ja lubiłam jako pakowacz w Anglii właśnie te zamówienia, które były ilościowe. Detal był czasochłonny 🙂

Na taśmę wjeżdzają kolejne rzeczy w zbiorczych opakowaniach – prosta sprawa do zliczania.

Nie da tego pana.

Wygląda na strasznie niezadowolonego.

Pomimo podejmowania przez nas rozmów, facet całkowicie nas ignoruje.

Ja – gaduła- zaczynam czuć się niekomfortowo.

Przyzwyczajona jestem do zagadywania przy kasie i wymiany uprzejmości.

To przecież tak niewiele.

Nic.

Pan dalej nie reaguje a przecież to ja jestem klientem i miło by było chociaż się uśmiechnąć.

Na tego pana nie działa nic.

Wszak nie byłyśmy w mini, ale myślę, że i to nie zwiększyłoby względów na choćby jeden uśmiech.

Najgorsze było jednak przed nami! 🙂

Zadowolone i załadowane wózki stoją a my mamy płacić.

Wciskam kartę w terminal, wyciskam pin.

uff- zaraz stąd pójdziemy bo spociłam się jak mysz.

Nie lubię zakupów.

Tak, tak!

Nie lubię 🙂

Nagle okazuje się, że pan jednak potrafi mówić:

Ze złością w głosie oznajmia: ” Brak wystarczających środków na koncie.”

E? Jak to?

To niemożliwe.

Powtarza mi ten komunikat jakby komendę w wojsku.

Na koncie są pieniądze. Jeszcze rano sprawdzałam czy wystarczajęce.

No nie. Wszystko przewalutowane i jest co potrzeba.

Kolejna próba.

To samo!

Kolejna i nic!

Cholera!

Zaraz zapłacę prywatną.

Nie!

W spółce zoo nie da rady.

Tłumaczenie się w skarbówce 😉

Nie nie.

Mam nad sobą i Firmą litość 😉

Pan jest już wyraźnie zdenerwowany.

Koleżanka dzwoni do opiekuna Firmy w banku.

Może mamy limit?

Nic nam o tym nie wiadomo.

Z karty i konta korzystamy od lat.

Pan patrzy przed siebie z posągową miną.

Koło nas zaczyna krążyć ochroniarz obiektu.

Niby po to, że musi nadzorować sprzedaż alkoholu 😀

Trochę flaszek kupiłyśmy zacnym osobistością z naszej branży IT 😉

Widzę po nim, że się poci jakby zaraz miał zbierać sie do biegu na nami- złodziejkami torcików wedlowskich i żubrówki 😀

Panu kasjerowi, który zanosi się do anulacji zakupów tłumacząc nam, że nie może blokować kolejki.

Hm. Kolejki do kas nie było.

Czynnych kas conajmniej jeszcze pięć.

Tlumaczę mu, że za chwilę dowiemy się co się dzieje bo pieniądze mamy na koncie.

Pan oznajmia, że to czekanie to może jeszcze potrwać a on wyraźnie nie chce czekać.

Wszystko to dzieje się może pięć minut.

ocho! będzie wzywać kierownika!

Zgadzam się i dodaję z uśmiechem: „Dobrze. Niech się pan nie martwi. Ja pana wytłumacze z blokowania kasy. No czasem tak się dzieje, że systemy biorą górę nad naszym życiem :-)”

Znów brak jego reakcji.

Już mnie gdzieś to zaczyna uderzać.

Rzucam pospiesznie koleżance, że biegnę do bankomatu.

Jest!

Dobra.

Szybka akcja.

Karta w ruch.

Ekran: Sprawdzanie karty… Card checking… Ihre Karte wird ueberprueft…

OK.

Szybciej. Maszyno. Drugi raz z tym panem nie chcę „rozmawiać”.

Zamiast prośby o pin dostaję informację, że pewien sok jest z porzeczek Stefana.

„Wspaniale”, ale teraz dajcie mi kasę.

Jest!

Wbijam pin,

Czekam.

Czekam.

Czekam.

Ten! bankomat nie wydaje większych kwot.

Jest ograniczony i to dosłownie.

S***!

Wypłacam na trzy razy…

Biegnę przez centrum handlowe jakbym rzeczywiście ukradła kawałek kiełbasy z mijanego stoiska z wyrobami regionalnymi.

Podaję panu stówki.

Pan nie wie jak to ogarnąć!

Przypuszczam, że te cyfry na monitorze wyglądają inaczej a inna jest percepcja trzymania ich wartości w rękach tego mężczyzny 😉

Przy nim stoi już wezwana pani Kierownik.

O dziwo miła i wyrozumiała.

Bach!

Zderzenie dwóch, zupełnie innych światów.

Pani się uśmiecha i stwierdza, że to się zdarza bo w tym okresie systemy wariują.

Uśmiecham sie.

Tym razem niepewnie, ale szczerze.

Dziękuję.

Odbieram od pana paragon.

Raczej zgarniam go sama bo pan nie raczył mi go nawet podać.

Na koniec rzucam do niego przy wszystkich stojących przy „jego” kasie:

” życzę panu więcej życzliwości i wyrozumiałości.”

Już się nie oglądałam.

Syknęłam tylko do koleżanki: ”

„gdyby pan to spełnił to może nie musiałby siedzieć ‚na kasie’ jak za karę.

 

Takie zachowania pokazują mi jednoznacznie jak szybko można ocenić ludzi poprzez wygląd.

Nasz narodowy brak tolerancji i otwartości objawia się we wzajemnej niechęci, zazdrości i powierzchownemu ocenianiu.

Ja nie mam osobistej potrzeby wystroić się do sklepu jak na odpust by w jakiś sposób się dowartościować i pokaząc wyższość nad innymi bo przyszłam wydać okazjonalnie kilka setek więcej.

Często śmieję się z siebie, że chodzę jak luźny lump 😉

Listonosz kiedyś myślał, że Administrator mojej firmy to Szefowa a ja chyba goniec 😉

Tak już mam.

Owszem, czasem trzeba się względnie przyzwoicie ubrać albo nachodzi mnie na to ochota, ale robię to dla siebie – nie na pokaz.

W tym temacie będzie szerzej w przyszłych postach.

 

Szczęśliwie nasz firmowy gang elfów przygotował paczki, które już są w drodze 🙂

 

Pamiętaj: Tym czym emanujesz, to przyciągasz 🙂