Tak było w moim przypadku z blogiem. Na prywatnym profilu Facebook zaczęło mi w pewnym momencie brakować miejsca.

Chciałam dotrzeć do szerszego grona, głównie Kobiet.

Dzielić się nie tyle moim życiem, co przemyśleniami, ważnymi momentam, bawić i i motywować do lepszego jutra.

Nie wszystkim jest lekko, łatwo i przyjemnie.

Wiem coś o tym.

Sama kiedyś tkwiłam w toksycznym punkcie.

Zmęczyłam się serwowaną cukierkowością, osłuchanymi i powtarzanymi sloganami, które wydawałay mi się oderwane od rzeczywistości często bardzo mocno.

Przestałam czytać kolorowe magazyny, oglądać życie ludzi na tzw. „świeczniku”.

Męczyło mnie wyidealizowane Życie.

Nie czułam kompletnie połączenia z moim światem.

Zaczęłam zastanawiać się: Gdzie jest Życie? prawdziwe Życie?

Stworzyłam sobie w wyobraźni własną strefę, którą chciałam sie dzielić.

Może Komuś pomoże? doda otuchy? narysuje uśmiech na twarzy? wzbudzi zaufanie i pozwoli iść do przodu nawet gdy wieje wiatr i sypie piachem.

Ja to Wszystko znam.

Za dobrze momentami.

Przerażała mnie myśl , ale jednocześnie wszystko i wszyscy mówili: Just do It!  Zrób to po prostu!

I wiesz co?!

Okazało się, że mieli rację.

Im bardziej odciągasz upragnione rzeczy w czasie tym stają sie one nie tyle przerażające, tylko mgliste i dochodzi mnóstwo niepotrzebnych pytań i wpadasz w analizę.

Dokuczać zaczynają myśli: A po co?, a na co?, a dla kogo?, czy jest mi to potrzebne?

Rozbieranie na czynniki pierwsze nie wpływa dobrze.

Dlatego wiem sama po sobie jak ważnym i istotnym jest stawianie sobie samemu dat granicznych 🙂

Adrenalina na podwyższonym poziomie, ale chęci i motywacja wzmożona.

Dodając szczypte autentyczności i prawdziwości przekazywanych treści sprawiasz, że Ktoś po drugiej stronie czuje Twoją myśl i energię jaką ze sobą ona niesie.

Dla mnie był to 1. września 2017 roku. Udało się!

Z pewnymi technicznymi trudnościami, ale się udało 🙂

Jestem.

Blog się rozwija.

Czytelników przybywa.

Sama radość i satysfakcja ogromna kiedy czytam komentarze, miale i wiadomości na „fejsbukowym’ profilu.

Po drodze napotkała mnie śmierć ukochanego Dziadka, która na dłuższą chwilę wyrzuciła mnie z rzeczywistości.

Funkcjonowałam bo musiałam.

Zebrałam się w sobie. Dziadek by tego chciał i na pewno byłby ze mnie dumny.

Zaktywizowałam swoje działania i idę dalej!

Pomysły sie mnożą 🙂

Determinacja, wiara i siła jest też 🙂

Dlatego jeśli masz jakikolwiek pomysł na siebie, marzenie to po prostu to realizuj!

Nieważne jak infantylne, proste czy głupie to może sie wydawać!

Najlepsi kucharze, projektanci, pisarze czy odkrywcy też kiedyś zaczynali od marzenia

Spróbuj!

Zadziałaj!

O marzenia trzeba walczyć!

Wszystkie!

I te większe i te mniejsze 🙂

Zawsze 🙂